eWiatr odenowy wiał, darowano reszty kar
a7DZnów się można było śmiać
eW kawiareniany gwar jak tornado jazz się wdarł
aeI ja ateż, chciałeme grać
CD
CByło nas trzech, w każdym Dz nas inna krew
GChAle Gjeden przyświecał nam Ccel h
aF
aZa kilka lat mieć u Fstóp cały świat
CDAlpagi łyk i dyskusje po świt
GChNiecierpliwy w nas ciskał się duch
aFKtoś dostał w nos, to popłakał się ktoś
ePoróeżniła nas, za jej Poli Raksy twarz
a7DKażdy by się zabić dał
eW peewną letnią noc gdzieś na dach wyniosłem koc
a7DI dostałem to, com chciał
ePowieedziała mi, że kłopoty mogą być
a7DJa jej, że egzamin mam
eOdkreęciła gaz Nie zapukał nikt na czas
aeZnów jak pies byłem sam
CDStu różnych ról, czym ugasić mój ból
GChNauczyło mnie życie jak nikt
aFW wyrku na wznak przechlapałem swój czas
CDW knajpie dla braw Klezmer kazał mi grać
GChTakie rzeczy, że jeszcze mi wstyd
aFPewnego dnia zrozumiałem, że ja
CDSłuchaj mnie, tam! Pokonałem się sam
GChOto wyśnił się Wielki Mój Sen
aFTysięczny tłum spija słowa z mych ust
CDW hotelu fan mówi: "Na taśmie mam
GChTo, jak w gardłach im rodzi się śpiew"
aFOtwieram drzwi i nie mówię już nic