Ca
C Raz w przezroczysty dziaeń słoneczny
dGdG
d Jakiś niebGoszczyk cdzy przechGodzień
Ca
C Ubrany czarno niaedorzeczny
dGdG
d W kwitnącym znGalazł sidę ogrGodzie
CG
C Przepłoszył dłonią ptasie śpiGewy
aeZataoczył się od mocnych weoni
FCA kiFedy róży dojrzał krCzewy
GCBardzo głębGoko się ukłConił
Ca Patrzał i oto od spojrzenia
dGdG Gałązka pękiem strun zadrżała
Ca I z ciszy liścia z tego cienia
dGdG Pąsowa nagle popatrzała
CG Dwa pąki dwojga piersi strzegły
aeUśmiech jak róża się rozwinął
FCWargi gorąco krwią nabiegły
GCI rosę z płatków spił jak wino
Ca Drapieżnie bronią kolce dzikie
dGdG Rozchylił płatki drżącej róży
Ca I szorstkim liściem czy językiem
dGdG W mięsistość płonnie się zanurzył
CG Trwało to dłużej od westchnienia
aeA potem umknął niby złodziej
FCZginął jak plama w światłocieniach
GCDziwny nieboszczyk czy przechodzień
x2