e9a7
e9 Tu w dolinach wstaje mgła7ą wilgotny dzień
D7GH7
D7 Szczyty ogniem płoną stGoki kryje ciH7eń
e9a7
e9 Mokre rosą trawy wa7ypatrują dnia
D7GH7
D7 Ciepła, które pierwszy słGońca promień dH7a
GCD7G
G Cicho potok gCada,D7 gwarzy pośród skGał
GCD7G
G O tym deszczu, cCo z chmury trD7ochę wody dGał
GCD7G
G Świerki zapatrzConeD7 w horyzontu krGes
GCD7G
G Głowy pragną wCysoko, jD7ak najwyżej wzniGeść
GCD7G Cicho potok gada, gwarzy pośród skał
GCD7G O tym deszczu, co z chmury trochę wody dał
GCD7G Świerki zapatrzone w horyzontu kres
GCD7G Głowy pragną wysoko, jak najwyżej wznieść
e9a7 Serenadą świerszczy, kaskadami gwiazd
D7GH7 Noc w zadumie kroczy mroku ścieląc płaszcz
e9a7 Wielkim Wozem księżyc rusza na swój szlak
D7GH7 Pozłocistym sierpem gasi lampy dnia
GCD7G Cicho potok gada, gwarzy pośród skał
GCD7G O tym deszczu, co z chmury trochę wody dał
GCD7G Świerki zapatrzone w horyzontu kres
GCD7G Głowy pragną wysoko, jak najwyżej wznieść