eA7eA7Raz staruszek, spacerując w lesie,
eA7H7Ujrzał listek przywiędły i blady
eA7eA7I pomyślał — Znowu idzie jesień,
CH7eJesień idzie, nie ma na to rady!
CDGeI podreptał do chaty po dróżce,
CDGeI oznajmił, stanąwszy przed chatą,
CDGeSwojej żonie, tak samo staruszce
CH7e- Jesień idzie, nie ma rady na to!
CDGeMoże zrobić się chłodno już jutro
CDGeLub pojutrze, a może za tydzień
CDGeTrzeba będzie wyjąć z kufra futro,
CH7eNie ma rady, jesień, jesień idzie!
CDGeAle cóż, oni żyli najdłużej.
CDGeMieli swoje staruszkowe zasady
CDGeI wiedzieli, że prędzej czy później
CH7eJesień przyjdzie, nie ma na to rady.