dCPrzy mdałej wiejskiej kaplCiczce
dCUkląkł rzępoląc na skrzypkach
dCOd czasu do czasu grający
CdBezzębne otwierał wargi
dCTo przekomarzał się z Bogiem
CdTo znowu się korzył bez skargi
dCSpraw to ażebym na zawsze
CdUmiał dziękować ci Panie
dCŻe sobie rzępolę jak mogę
CdŻe daję ci na co mnie stanie
dCA jeszcze bardziej chroń mnie
CdI od najmniejszej zawiści
dCŻe są na świecie grajkowie
CdPełni szumniejszych myśli
dCI niechaj pomnę w mym życiu
CdCzy bliskim czy też dalekim
dCŻem człekiem jest przede wszystkim
CdI niczym więcej jak człekiem
dCSpraw w końcu by przy tej kapliczce
CdObok tej wiejskiej drogi
dCKlękał i grywał na skrzypkach