eaJa nienaweidzę fatalnego kaońca,
D7GNie lD7ubię kiedy los się śmieje w nGos.
aa6Nie znosze paory roku, dnia, miesia6ąca,
aa6H7Gdy kaością w gardle wła6asny staje głH7os.
eFisNie lubię, gdey się draństwem chełpią drFisanie,
aH7Nie lubię, gday nieśmiali drżą jak lH7iść.
eE7aAni, gdy zeaglądE7ając mi przez raamię,
H7eKtoś H7obcy razem ze mną czyta leist!
eaNie lubię siebie, gdy mnie tchórz obleci,
D7GI wstyd i wstręt ogarnia wtedy mnie.
aa6Bardzo nie lubię, gdy strzelają w plecy,
aa6H7A kiedy między oczy także nie!
eFisNie wierzę ludziom, gdy za głośno klaszczą,
aH7We mgle frazesów głupio mi i źle.
eE7aNie lubię, gdy pod sierść mnie jacyś głaszczą,
H7eI gdy żelazo zgrzyta mi po szkle!
eaOdpycha mnie zarozumiała sytość
D7GI mierzi język, co zapomniał słów
aa6Takich zwyczajnych: ,,honor'', ,,przyzwoitość''…
aa6H7O, niechby je przypomniał sobie znów!
eFisNie bawi mnie, gdy dołki kopią w nocy,
aH7Gdy podstawiają nogę — kiepski żart.
eE7aNie lubię i przemocy i niemocy,
H7eTylko Chrystusa mi na krzyżu żal…
eaW zaduchu plotek duszę się i krztuszę,
D7GMam za złe pustym, rozmemłanym dniom.
aa6Nie lubię, gdy butami włażą w duszę,
aa6H7A jeszcze bardziej, kiedy plują w nią!
eFisNie miłe mi igrzyska, targowiska!
aH7Ich zgiełk i taniość i w rękawie nóż!
eE7aSłyszałem, że jutrzenka zmian na błyska,
H7eLecz tego nie polubię nigdy już!