DGWyszli brDacia, wiatr we włosach, co za czGas,
DAW oczach gwiDazdy i drzewa na spAodzie,
DGPochylDeni, zanurzeni po pGas,
AGABrodzą w nAocy czerwcGowej jak w wAodzie.
DGZatrzaśnięte na krzyż okiennice,
DANieskoszony jescze zapach łąk
DGI już płoną pozrywane księżyce
AGAW białych lampach zamkniętych rąk.
DGDA z miłDością się niGe jest, czy jDest,
DGDAPowiedz piDerwszy, z kochGania słDyniAesz.
DGDJeśli niDe ma, to i tGak szkoda łDez,
DGDGDADJeśli jDest, to i tGak kiedyś mDiGniDe.AD
DGDWędrowali tak pewnego dnia,
DGDWędrowali tak w głębokie sny.
DGDPierwszym bratem chyba byłem ja,
DGDGDADDrugim bratem pewnie byłeś ty.
DGCzy to życie jest, czy tylko sen,
DAPomyśl pierwszy, potem ja pomyślę.
DGI dziwili się to tamten, to ten,
AGALas się chwieje, jakby stał na Wiśle.
DGMamy umrzeć, czy żyć dalej, może wiesz,
DARozważ pierwszy, potem ja rozważę,
DGA już spadał powoli jak zmierzch
AGAOdgłos dzwonów bijących na twarze.
DGDA z miłością się nie jest, czy jest,
DGDAPowiedz pierwszy, z kochania słyniesz.
DGDJeśli nie ma, to i tak szkoda łez,
DGDGDADJeśli jest, to i tak kiedyś minie.
DGDWędrowali tak pewnego dnia,
DGDWędrowali tak w głębokie sny.
DGDPierwszym bratem chyba byłem ja,
DGDGDADDrugim bratem pewnie byłeś ty.
x2