eHeObce lasy przebiegłem serce szarpie mi krtań
HeNie ze strachu z wściekłości rozpaczy
aEaŚlad po wilczych gromadach mchy pokryły i darń
EaNiedobitki los cierpią sobaczy
HCZ gąszczu żaden kudłaty pysk nie wyjrzy na krok
HaHW ślepiach obłęd lęk chciwość lub zdrada
aEaNa otwartych przestrzeniach dawno znikł wilchy trop
CHWilk wie dobrze czym pachnie zagłada
eHeMyśli brat że bezpieczny skoro schronił się w las
HeLecz go ściga nie Bóg ściga człowiek
aEaŚmigieł świst nad głowami grad pocisków i wrzask
EaCo wyrywa źrenice spod powiek
HCStrzelców twarze pijane — w drzew konarach znad luf
HaHWrzący deszcz wystrzelonych ładunków
aEaTo już nie polowanie nie obława nie łów
CHTo planowe niszczenie gatunków
eHeKto nie popadł w szaleństwo kto nie poszedł pod strzał
HeJeszcze biegnie klucząc po norach
aEaLecz już nie ma kryjówek które miał które znał
EaWszędzie wściekła wywęszy go sfora
HCI pomyśleć że kiedyś ją traktował jak łup
HaHKtóry nie wart wilczych był kłów
aEaDziś krewniaka swym panom zawloką do stóp
CHLub poszarpią na rozkaz bez słów!