aH7Na ile wiaary brak gorH7ącej,
E7aŻe jest na niE7ebie jakiś baóg,
aH7Na tyle wiąże koniec z końcem
E7aŁańcucha katorżnika nóg.
GCNa ile wciGąż nadzieja szCarpie,
dH7EŻe coś się dlda nas w mrH7okach tlEi,
aH7Na tyle wigilijne karpie
E7aŚnią smacznie swe beztroskie sny.
x2
aH7Na ile trwa, co odchodzi,
E7aNabite na Historii hak,
aH7Na tyle zauważą młodzi,
E7aŻe jednak czegoś jest im brak.
dH7EW niewyczerpany zapas lat,
aH7Na tyle mu bezbronną skórę
E7aTnie raz po raz bezwzględny bat.
x2
aH7Na ile zdolny jest do krzyku
E7aW obronie innych każdy z nas,
aH7Na tyle trwa ten kraj pomników,
E7aStrumieniem podmywany głaz.
dH7EJest ten, co bluźnił, łgał i kradł,
aH7Na tyle wierzy człowiek stary
E7aW to, że ocali własny świat.
x2