Nie czerń lecz szarość wszędzie
Ta nić szara się przędzie
Ona za mną przede mną i przy mnie
W dłoniach i w pierwszym słowie
Niczym gołąb pocztowy powraca
Tak jak guzik do szarego płaszcza
Z szarej włóczki me myśli
Zagrzebane dni i tygodnie
Z szarej włóczki jesienie i lata
Nawet wiersz cały z tęczy
Nagły list radość szczęście
Co jak wzór na kilimie się złocą
W zeschły liść się zmieniają i popiół
Z szarych nici ten kłębek
Sennie zwijam pod głowę podkładam
Mój dom, moje miasto planeta
Nachyl się nad wrzecionem
Dorzuć włosów anielskich do włóczki
Bo w nas szarość w oddechach
Szarość w snach i uśmiechach
Szarość w łzach modlitwie i hymnie