[Powrót][Popraw piosenkę][O edytowaniu][github][Inne rozpoczęte edycje]picture_as_pdfA4picture_as_pdfA5

Wakacyjna przypowieść z metafizycznym morałem

Tytuł alternatywny: Muszelki
Słowa: Jacek Kaczmarski
Muzyka: Jacek Kaczmarski
Wykonawca: Jacek Kaczmarski
1.
Zrywamy się przed świtem, nie myśląc o śniadaniu
 
Milczący, źli a przy tym zupełnie niewyspani.
 
Okrągły księżyc drwi z nas jak puste dno butelki;
 
Lecz nam to nie pierwszyzna, idziemy po muszelki.
x2
2.
Szlak wiedzie brzegiem morza na zachód - w kołdrze mroku,
 
Więc z tyłu pełznie zorza cierpliwie krok po kroku.
 
Na piasku rosną cienie jak rozciągnięte szelki -
 
Idziemy niestrudzenie, idziemy po muszelki.
x2
3.
Muszelki - rzecz nietrwała, po prawdzie nic nie warta,
 
Ale córeczka chciała - córeczka jest uparta.
 
Z fal słońce się wychyla jak złota pierś modelki;
 
Umyka nam ta chwila - idziemy po muszelki.
x2
4.
Palców u stóp maleństwa kaleczą się boleśnie.
 
Co robić? Na przekleństwa za późno - i za wcześnie -
 
Na wątpliwości antrakt, na cierpień bagatelki,
 
Bo zgrzyta zębów mantra - idziemy po muszelki.
x2
5.
Pierś słońca już w zenicie wspiera się nam na plecach
 
Potężnym żarem życia jak samo serce pieca.
 
Pot ciurka strumykami, dziurawią piach kropelki;
 
Wyschnięci na pergamin idziemy po muszelki.
x2
6.
W krąg wodorostów zieleń piętrzy się drwiącą warstwą
 
I cuchnie - a muszelek? Muszelek - na lekarstwo!
 
Nie w naszej widać mocy odnaleźć skarb tak wielki!
 
Na skórze, w chłodzie nocy pęcznieją nam bąbelki.
x2
7.
Lecz córcia łapką gładką pieczeń skwierczącą klepie:
 
- Nie przejmuj się tak, Tatku! Jutro ci pójdzie lepiej!
 
Los żaden nas nie zmoże, choć przeszkód pełen wszelkich!
 
Chwała Ci dobry Boże za drogę po muszelki!
x3
[Powrót][Popraw piosenkę]