aBrzęk muchy w pustym dzbanie, co stoi na półce
GSmuga w oczach po znikłej za oknem jaskółce
FCień ręki — na murawie… A wszystko — niczyje,
E7Ledwo się zazieleni — już ufa, że żyje.
aA jak dumnie się modrzy u ciszy podnóża!
GJak buńczucznie do boju z mgłą się napurpurza!
FA jest go tak niewiele, że mniej niż niebiesko…
E7Nic, prócz tła. Biały obłok z liliową przekreską
x2
aDal światła w ślepiach wróbla. Spotkanie trwa z ciałem
GSzmer w studni. Ja — w lesie. Mgłą byłeś? — Bywałem!
FUsta twoje — w alei. Świt pod groblą w młynie
E7Niebo — w bramie na oścież… Zgon pszczół w koniczynie
aBrzęk muchy w pustym dzbanie, co stoi na półce
GSmuga w oczach po znikłej za oknem jaskółce
FCień ręki — na murawie… A wszystko — niczyje,
E7Ledwo się zazieleni — już ufa, że żyje.
aChód po ziemi człowieka, co na widnokresie,
GMalejąc, łatwo zwiewną gęstwe ciała niesie,
FI w tej gęstwie się modli i gmatwa co chwila,
E7I wyziera z tej gęstwy w świat i na motyla.
aBrzęk muchy w pustym dzbanie, co stoi na półce
GSmuga w oczach po znikłej za oknem jaskółce
FCień ręki — na murawie… A wszystko — niczyje,
E7Ledwo się zazieleni — już ufa, że żyje.