aa7aTam alas się pochya7la praastarym chojarem,
aa7aNad ciemnym strumieniem niebo się zamyka.
aa7aTam buk rosochatym zakrywa konarem
FdGaMoFgiły, których dnawet Gwiatr unika.a
aa7aDla oczu ukryty — niedostrzegły wzrokiem
BJeBdyny ślad wymarłej sadyby —
aa7a— Gasnąca drożyna spleciona z potokiem
BJBakby nie była — odeszła jak gdyby.
aGDaPoarosły Gdrzewa, gdzie Dumarły achaty,
eFdE7Zameknęły się Fcerkwi widdmowe wieE7rzeje.
aGDaOpuścił sioło Chrystus Pantokrator,
eFdE7Zgięty w pół krzyż samotnie niszczeje.
aCNa aprzekór podnieśmy ku Cniebu ektenie,
GD
GNa próżno błagajmy błoDgosławienia,
aCZa Łemkowynę módlmy się daremnie,
GF
GMoże dostąpimy jeszcze Fprzebóstwienia.
aCMgły poruszymy świętym wozduchem,
GDChramowe ikony podniesiemy z pyłu.
ac
aObudzimy chóry naszej cwiary kruchej,
GDF
GHospody pomyłuj! DHospody pomyłuj! FHospody pomyłuj!
aa7aDlaczego przestałem być Rusnakom bratem,
aa7aChociaż wzorem dla nas te same hermeneje.
aa7aDokąd uleciały cheruby skrzydlate,
FdG
FCzemu płomień dw oczach już Gduszy nie grzeje?
aa7aSłupy dymu z nagła podparły ciężkie chmury,
B
BGdy od nieba dzielił nas tylko ikonostas.
aa7aUmilkły w bólu niewzruszone góry —
B— JeBdyne, które miały tu pozostać.
aGDaKu czyjej chwale wzniosły się pochodnie,
eFdE7Całopalne ofiary dla którego Boga,
aGDaJacyż to święci tej krwi byli głodni,
eFdE7W jakim obrządku ojców kto pochował?
aCNa przekór podnieśmy ku niebu ektenie,
GDNa próżno błagajmy błogosławienia,
aCZa Łemkowynę módlmy się daremnie,
GFMoże dostąpimy jeszcze przebóstwienia.
aCMgły poruszymy świętym wozduchem,
GDChramowe ikony podniesiemy z pyłu.
acObudzimy chóry naszej wiary kruchej,
GDFHospody pomyłuj! Hospody pomyłuj! Hospody pomyłuj!
aCNa plecach wysoko ponieśmy ektenie,
GDChociaż niegodniśmy błogosławienia.
aCOdprawmy na szczytach pokutę zmęczeniem,
GFMoże doprosimy się tym przebaczenia.
aCMgły poruszymy świętym wozduchem,
GDChramowe ikony podniesiemy z pyłu.
acObudzimy chóry naszej wiary kruchej,
GDFHospody pomyłuj! Hospody pomyłuj! Hospody pomyłuj!