GD7ZwodnGico — katarynko, teój głos tak słodko brzmD7i,
D7GAch, dD7okąd, katarynko, wskazujesz drogę mGi?
H7eE7aPo rH7óżnych drogach wieelu dreptE7ałem w życiu daość,
aeH7eLecz paowiedz, jak do ceelu mam w ciH7asnych butach deojść.
GD7Robota jest robotą — a któż by bez niej żył?
D7GRoboty mamy potąd, niech tylko starczy sił.
H7eE7aWiadomo — bywa różnie, wiadomo — ma się dość,
aeH7eA przydałby się uśmiech, gdy życie daje w kość.