eH7eHej, malearze, nuże pH7ędzle zanurzeajcie
eH7eW zorze miasta o wieczorze, w nasze dziś.
FisH7eNiech powtFisórzą gwar podwH7órek na Arbeacie
FisH7eWasze pędzle jak jesienny lotny liść.
x2
eH7eZanurzajcie, kładźcie farby jak się patrzy,
eH7eKładźcie błękit, kładźcie razem blask i cień.
FisH7eNamalujcie i z zapałem, i z sympatią,
FisH7eJak z sympatią przechadzamy się dzień w dzień.
x2
eH7eNiech zatłoczą się ulice rozbudzone!
eH7eNiech się zacznie, niech się ziści to, co chce!
FisH7eWy malujcie, wszystko będzie policzone.
FisH7eNie będziemy zgadywali: dobrze? źle?
x2
eH7ePrzesądzajcie nasze losy jak sędziowie,
eH7ePokosztować nam przyszłości dajcie kęs.
FisH7eChoć nie znamy się, malujcie nas na zdrowie,
FisH7eA ja tym, co nie pojmują, wskażę sens!
x2