aJuż chyba ajesień bo już ptaki w drodze.
aKolejny asezon westchnień i zawodzeń.
aMaluję aimię Twe na ścianie,
aEBazyaliki w Mediolanie, moja Emiła
EI tęsknię Ekażdym mediolańskim świtem,
EDo naszych Epól złoconych zwłaszcza żytem.
EPamiętam ECiebie w tamto lato
EaGdyś mówiła mi Beato, o malarstwie włoskim
CMoże nie Cbardzo byliśmy roztropni,
aNa dworze aupał – jedenaście stopni.
bTo samo bsłońce na tym samym niebie
bCi sami bludzie żyją obok siebie
bTak samo bmarzą i się śmieją
FI z nadzieją spoglądają w kalenFdarze
FU nas w IFtalii był upalny sierpień
FTy nawet Fnie wiesz, jak ja tutaj cierpię
FAle nie Fmówmy o dewiacji
bTylko wróćmy do wakacji na Mabzurach
CisPamiętasz, Cisjakeś pasła gąski w parku
bI jak rozbbiegły ci się po Lidzbarku
bWróciły same, skubbane...